Rocznica mowy Becka: Honor rzeczą bezcenną

Przemówienie, wygłoszone w Sejmie 5 maja 1939 r., w którym odrzucał niemieckie żądania włączenia Gdańska do Rzeszy i eksterytorialnego pasa komunikacyjnego przez Pomorze, zamknął Józef Beck słowami, które przeszły do historii:

„Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor”.

W związku z przypadającą dziś rocznicą słynnego przemówienia Józefa Becka w Sejmie przypominamy nasz tekst z 2009 roku.
Pisał później Beck w „Ostatnim raporcie”‚ że przyjęcie żądań niemieckich oznaczałoby „wejście na równie pochyłą kończącą się utratą niezależności i rolą wasala Niemiec”. Po 120 latach niewoli i 20 lat po odzyskaniu niepodległości Polska nie była do tego zdolna.

Stanowisko ministra spraw zagranicznych objął Beck w 1932 roku i choć jego zwierzchnikami byli kolejni prezesi Rady Ministrów, to jak powiedział sam Piłsudski, „dla Becka premierem będę ja”. W sprawach polityki zagranicznej Beck był uczniem i wykonawcą woli Marszałka, który darzył go ogromną sympatią. „On jeden miał drzwi Giszu zawsze przed sobą otwarte” – wspominał Mieczysław Lepecki, adiutant Marszałka. Piłsudski zaś mówił: „W mojej pracy nad polityką zagraniczną Polski znalazłem szczególnie zdolnego i inteligentnego współpracownika w osobie pana ministra spraw zagranicznych. Ja nie mogę zrobić panu dość komplementów, panie Beck”.

Józef Beck był najmłodszym z najściślejszego kręgu współpracowników Piłsudskiego. Urodził się w 1894 roku. Przed wybuchem I wojny światowej studiował na Politechnice Lwowskiej i Akademii Handlowej w Wiedniu. Był żołnierzem I Brygady Legionów, odniósł rany w bitwie pod Kostiuchnówką. Do zamachu majowego był m.in. attaché wojskowym w Paryżu, studiował w Wyższej Szkole Wojennej, pracował w biurze Ścisłej Rady Wojennej.

Podczas zamachu majowego był szefem sztabu grupy wojsk wiernych Piłsudskiemu. Od 1926 do1930 roku był szefem gabinetu ministra spraw wojskowych, którym był Marszałek. W latach 1930 –1932 był wiceministrem spraw zagranicznych.

Po śmieci Piłsudskiego stał nadal na czele polskiej dyplomacji, nie należąc ani do ugrupowania „zamkowego” skupionego wokół prezydenta Mościckiego, ani do „Giszu” marszałka Rydza-Śmigłego. Nie był członkiem partii obozu rządzącego – Obozu Zjednoczenia Narodowego. Internowany we wrześniu 1939 roku w Rumunii, zmarł tam w 1944 roku na gruźlicę. Jego prochy w 1991 roku złożono na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.