Uroczystości ku czci żołnierzy Wojska Polskiego w Sumach

26 czerwca br. na frontonie kościoła Zwiastowania nMP w Sumach została odsłonięta pamiątkowa tablica, ku czci żołnierzy 4. Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego 1 Armii Ludowego wojska Polskiego. Dlaczego tablica pamiątkowa powstała w Sumach? 1 kwietnia 1944 roku w Sumach rozpoczęto tworzenie 4. Dywizji Piechoty, której nadano imię Jana Kilińskiego. Dowódcą dywizji od 1 kwietnia 1944 do końca wojny był gen. bryg. Bolesław Kieniewicz.


Do Sum przybyła delegacja z Polski, m.in.: przedstawiciele Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa na czele z sekretarzem ROPWiM dr. hab. Andrzejem Kunertem,
ambasador RP w Kijowie Henryk Litwin z attaché RP podpułkownikiem Tomaszem Trzcińskim, przedstawiciele Konsulatu Generalnego RP w Charkowie na czele z konsulem generalnym Janem Granatem, dyrektor FOPnU Maria Siwko. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele władz miasta Sumy na czele z merem miasta Aleksandrem Łysenką. Uroczystość rozpoczęła się odmszy św. w intencji żołnierzy 4. Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego Ludowego WP, którzy oddali życie w walce z niemieckim okupantem w latach 1944–1945. Mszę św. koncelebrowali: bp pomocniczy diecezji charkowsko-zaporoskiej Jan Sobiło i proboszcz parafii w Sumach ks. Wojciech Stasiewicz. Po mszy św., obok głównego wejścia do kościoła od strony ulicy Troickiej, bp Jan Sobiło poświęcił tablicę pamiątkową. Zabrał głos mer miasta Sumy Aleksandr Łysenko, następnie został poproszony o wypowiedź prezes Towarzystwa Kultury Polskiej w Sumach Włodzimierz Kuczyński, który opowiedział o historii 4. Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego oraz o tym czy bardziej powinniśmy położyć akcent na pojęciu „ludowe” czy raczej na znaczeniu słowa „wojsko polskie” w tym wspomnieniu? Odsłonięcia tablicy pamiątkowej na frontonie kościoła dokonał sekretarz ROPWiM dr hab. Andrzej Kunert oraz mer miasta Sumy Aleksandr Łysenko. Tablica pamiątkowa została opatrzona napisem: „W 70. rocznicę sformowania w Sumach na Ukrainie 1 kwietnia 1944 r. 4. Dywizji Piechotyim. Jana Kilińskiego 1. Armii Ludowego Wojska Polskiego, pamięci jej żołnierzy, którzy oddali życie w walcez niemieckimi agresorami w latach 1944–1945”.
Po ukończeniu uroczystości na dziedzińcu kościoła, wszyscy zebrani udali się na centralny cmentarz miejski w Sumach, gdzie przy pomniku żołnierzy Wojska Polskiego zostały odsłonięte tablice pamiątkowe pochowanych tam 43 żołnierzy. Przy pomniku miała miejsce modlitwa ekumeniczna przedstawicieli duchowieństwa i wiernych wyznania katolickiego i prawosławnego. Na początku uroczystości zaśpiewano pieśni wojskowe z repertuaru 4. DP im. Jana Kilińskiego, a mianowicie dwie pieśni wojskowe „Białe róże” i „Oka”. Głos zabrał ambasador RP w Kijowie Henryk Litwin. Następnie Katarzyna Swierdlikowa deklamowała wiersz K. I. Gałczyńskiego „Sen żołnierza”. Przemawiał także gubernator obwodu sumskiego W. Szulga i sekretarz ROPWiM dr hab. A. Ku-nert. Po poświęceniu tablic żołnierzom Wojska Polskiego przez ks. bpa Jana Sobiłę, delegacje złożyły wiązanki kwiatów. Rano 27 czerwca uczestnicy uroczystości pojechali do Putywla. W muzeum krajoznawczym w Putywlu odbyło się spotkanie i wykład sekretarza ROPWiM Andrzeja Kunerta pt. „Katyń” i o jeńcach Wojska Polskiego, którzy byli internowani w obozie NKWD w klasztorze „Sofroniewa pustyń” koło wioski Nowa Słoboda, niedaleko Putywla w latach 1939–1940. Po zakończeniu wykładu Andrzeja Kunerta, delegacja z Sum razem z przewodniczącym Administracji Rejonowej w Putywlu A. Kosowskim odwiedziła klasztor „Sofroniewa pustyń”. Tam przy głównym wejściu odsłonięto obelisk ku czci jeńców polskich, którzy byli przetrzymywani w obozie NKWD w tym klasztorze.Wiadomo, że w podczas walk w II wojnie światowej, w latach 1944–1945 w 4 Dywizji Piechoty zginęło 2309 żołnierzy i oficerów. Dlatego nie wolno lekceważyć ofiary żołnierzy 4. Dywizji Piechoty im. Jana Kilińskiego. Włodzimierz Kuczyński opowiedział o ciężkich walkach 4. Dywizji Piechoty, złożonej w dużej części z przymusowo wcielanych do jej szeregów żołnierzy AK, na wiślańskich przyczółkach Warki, ulicach Pragi i całej Warszawy, poprzez najtrudniejsze boje o przełamanie niemieckiego Wału Pomorskiego (uwieńczone zdobyciem Kołobrzegu), forsowanie Starej Odry, aż do rzeki Łaby, szlak bojowy 4. DP LWP. W szeregach tej dywizji cały szlak bojowy przeszedł pułkownik Jan Niewiński, który wspominał: „4. Dywizja Piechoty składała się praktycznie z samych Kresowiaków. Byli wśród nich ludzie z Wołynia, Żytomierszczyzny, jak i wywiezieni z Kresów w latach 1940–41. Wszyscy początkowo byli nieufni, nie wiedzieli, co to będzie za wojsko. Szybko się jednak okazało, że obowiązuje polski ceremoniał wojskowy, modlitwy i nabożeństwa, polski hymn narodowy, biało-czerwona flaga i godło, chociaż bez korony. Otrzymaliśmy też polskie mundury. Musztrowano nas według regulaminów armii przedwojennej. W wojsku byli też kapelani, co całkowicie odróżniało go od Armii Czerwonej. Wcieleni do mojego batalionu mieli różny sposób przygotowania wojskowego i obycia z bronią. Część miała za sobą służbę wojskową w armii polskiej w okresie międzywojennym lub udział w partyzantce. Zdarzali się też jednak ludzie całkiem surowi. Najgorzej jednak było z kadrą. Szczególnie brakowało oficerów. Jak trafił się podoficer zprzedwojennej armii polskiej, to z miejsca robili go oficerem. Ja miałem za sobą przygotowanie w Krakusach, w których otrzymałem stopień starszego strzelca. Dowódca kompanii Romanowski od razu uczynił mnie dowódcą plutonu rusznic przeciwpancernych. Zobaczył, że potrafię rozebrać rusznicę przeciwpancerną. Nie znaczy to oczywiście, że tą bronią potrafiłem się posługiwać. Nigdy przecież z niej nie strzelałem, a bez tej umiejętności trudno mówić o jej znajomości. Tłumaczyłem to porucznikowi Romanowskiemu, ale ten nie chciał słuchać. Mianował mnie dowódcą plutonu rusznic i koniec. W tej roli przeszedłem cały szlak bojowy 4. Dywizji im. Jana Kilińskiego. Z Sum przez Kijów, Żytomierz, Chełm, Lublin dotarliśmy w rejon Warszawy. Zanim trafiłem do tej armii, byłem zaprzysiężonym członkiem Armii Krajowej na Wołyniu. Był w naszych szeregach także ojciec obecnego Prezydenta RP – Zygmunt Komorowski, żołnierz AK, a potem żołnierz 12. pułku piechoty w naszej Dywizji. Znalazły się w owym Wojsku Polskim tysiące tych, którzy z odległych syberyjskich obozów, do których zostali zesłani po 17 września 1939 r., nie zdążyli do armii tworzonej pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Musimy pamiętać, że całe to bohaterstwo, całe to poświęcenie nie może być zapomniane czy unieważnione zarzutem politycznego wykorzystania tych formacji przez nową, instalowaną przez Stalina nad Wisłą władzę”.

 

Włodzimierz Kuczyński